CUDA ŚWATA

Witam wszystkich


Fascynują mnie przepiękne zakątki naszej planety. Chciałabym się z Wami podzielić moim zainteresowaniem.



Zapraszam na krótkie opisy i zdjęcia z naszego świata.



sobota, 5 lutego 2011

Wyprawa do krainy soli i legend

Autorem artykułu jest Waldemar Delekta



Prowincja Limpopo w Republice Południowej Afryki słynie z wierzeń i przesądów. W czasie naszej wyprawy po Republice Południowej Afryki odwiedziliśmy kilka miejsc rządzonych przez przodków. Baleni jest jednym z nich.

Na południowy wschód od miasteczka Giyani w prowincji Limpopo w Republice Południowej Afryki jest gorące źródło nazwane Baleni, przy którym ludność szczepu Shangaan od stuleci zbierała sól. Podczas naszej wyprawy do Afryki Południowej odwiedziliśmy to miejsce, żeby poczuć afrykańskiego ducha. Zgodnie z legendami gejzer jest strzeżony przez duchy przodków albo demony zwane Mkhulu. Każdy, kto nie zachowa należnych rytuałów przy źródle Baleni albo będzie zachłanny i samolubny zostanie srogo ukarany. Cała panująca tam tajemnicza atmosfera czyni to miejsce wartym odwiedzenia. Możesz tu przyjechać z pobliskiego Baleni Cultural Camp, jednego z wielu kempingów przy African Ivory Route.

Ale czy będziesz wiedział jak powinieneś się zachować w tym świętym miejscu? Przewodnik na kempingu, January Makamu, przygotował nas do tego dobrze. Jest bardzo dobrym gawędziarzem, dlatego siedząc wokół ogniska pod afrykańskim gwiaździstym niebem bardzo przystępnie zapoznał nas z historią tych okolic i wierzeniami w Mkhulu. Niestety nie jest łatwo przekazać ducha jego opowiadań na komputer, ale postaram się chociaż podać kilka ważniejszych faktów.

Oto w skrócie, co powiedział nam przewodnik January Makamu w przeddzień wyprawy do gorącego gejzeru Baleni:

"W języku Shangaan słowo bala oznacza sól, od którego pochodzi nazwa Baleni, czyli Miejsce Soli. Miejscowa ludność, a w szczególności stare kobiety, zbierały tutaj sól od dawien dawna. Oznacza to, że ze względu na znaczenie i historię tego miejsca Baleni stało się miejscem świętym, połączonym z duchami naszych przodków."

"Z tego powodu, każdy odwiedzający powinien uczestniczyć w pewnych rytuałach. Istnieją nawet specjalne zwroty, które turyści powinni poznać i ich używać. Jeśli nie dostosujecie się do tych zasad, mogą się zdarzyć straszne rzeczy. Może zerwać się porywisty wiatr, usłyszymy płacz dzieci, bicie bębnów i tym podobne."

"Pierwszą i najważniejszą zasadą jest to, żeby w drodze do źródła podejść od świętego drzewa leadwood, zostawić tam trochę drewna opałowego. Potem musisz powiedzieć przodkom, że przyszedłeś tylko zebrać trochę soli. Nic więcej nie możesz mówić, jak tylko to powiesz musisz szybko odejść. Powinieneś mówić językiem Mkhulu, mającym specjalne określenia."

Przykładowo, mały kamień nadający się do rzucenia nazywany jest "ziemnym orzechem", trzciny wokół gejzeru określane jako "dzidy", jeśli zobaczysz węża, nazywaj go "batem", każdy rodzaj ptaków to "kurczak". Jeśli dzień jest pochmurny mówisz, że "dzisiaj jest koc", wiatr nazywany jest "panną młodą".

"To są tylko podstawy. Jeśli nie znasz języka, nie odzywaj się. Nie mów nawet, że jest to wspaniałe miejsce albo co to jest? Jeśli jednak zapomnisz mówić językiem Mkhulu i przez pomyłkę powiesz coś w swoim języku, przodkowie dobrze wiedzą, że jesteś tylko człowiekiem i robisz błędy, dlatego cię nie ukarzą. Gorzej, jeśli będziesz mówił tak celowo."

January powiedział nam o interesujących faktach dotyczących języka Mkhulu. Mężczyźni używali tej mowy, żeby zdobyć żony.

"Stare kobiety zabierały ze sobą córki, żeby pomóc im w pracy" - powiedział January. Mężczyźni szli za kobietami i straszyli je, że użyją złego języka, jeśli wybrane kobiety nie będą ich chciały.

Oznaczało to kłopoty, dlatego stare kobiety namawiały, że lepiej jest zaakceptować starania mężczyzn. Oczywiście sprawy te nie zawsze kończyły się ślubem.

"Odnośnie źródła, powiedział January, my wierzymy że przodkowie w nim mieszkają, bo obserwujemy często niewyjaśnione zjawiska. Wierzymy też, że w wodzie ukrywa się ogromny wąż, będący powodem znikania ludzi."

Następnego dnia odwiedziliśmy Baleni i, jak w większości legendarnych miejsc, wszystko wyglądało normalnie. Przewodnik przypominał nam cały czas o zachowaniu spokoju. Zobaczyliśmy jak kobiety zbierają i oczyszczają sól. Mogę powiedzieć, że złamałem kilka przepisów, ale przez pomyłkę, dlatego dalej żyję i mogę opowiadać o tym miejscu.

---

Autor Waldemar Delekta, podróżnik i turysta, poleca więcej informacji o Afryce na stronie: Kapsztad i stronie
http://www.africangamesafari.com/pl.html


Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz